Łęczyńscy policjanci apelują o czujność po serii oszustw, które w ostatnich tygodniach dotknęły mieszkańców powiatu. Straty sięgają setek tysięcy złotych, a metody przestępców — choć znane od lat — wciąż okazują się skuteczne. Poniżej przedstawiamy podsumowanie najnowszych zgłoszeń.
140 tysięcy złotych za "wypadek siostry"
Najbardziej dotkliwe finansowo okazało się oszustwo na tzw. "wnuczka", w którym 74-letnia mieszkanka powiatu straciła 140 tysięcy złotych. Kobieta odebrała telefon od osoby podającej się za jej siostrę, która miała rzekomo spowodować poważny wypadek drogowy. Zmieniony głos "siostry" tłumaczono złamanym nosem i żebrami. Następnie telefon przejęła fałszywa "policjantka", żądająca kaucji, by uniknąć aresztowania. Seniorka przez cały czas była instruowana, by nikomu nic nie mówić i się z nikim nie kontaktować — pieniądze przekazała nieznajomej kobiecie czekającej w samochodzie pod jej domem. O oszustwie dowiedziała się dopiero wieczorem, gdy mąż skontaktował się z prawdziwą rodziną.
130 tysięcy złotych za "przesyłkę" i "namierzanie oszustów"
Podobny mechanizm, choć inny pretekst, zastosowano wobec 81-letniej mieszkanki gminy Cyców. Wszystko zaczęło się od telefonu o rzekomej przesyłce poleconej. Po południu kobieta usłyszała, że listonosz i inne osoby są oszustami, którzy właśnie są namierzani przez służby, a jej pieniądze — dla bezpieczeństwa — powinny trafić na komendę policji do spisania numerów seryjnych banknotów. Seniorka spakowała 130 tysięcy złotych do kopert, które odebrał nieznany mężczyzna. Obiecany zwrot gotówki nigdy nie nastąpił.
20 tysięcy złotych za "zabezpieczenie konta"
Trzecia sprawa dotyczy 54-letniej mieszkanki powiatu, która straciła 20 tysięcy złotych po kontakcie z rzekomym pracownikiem banku. Rozmówca poinformował ją, że na jej dane zaciągnięto pożyczkę, zabronił kontaktu z infolinią banku i przekonał, że samodzielna wypłata pieniędzy grozi karą 100 tysięcy złotych. W ten sposób wymusił podanie danych do logowania w bankowości internetowej.
45 tysięcy złotych na fałszywych inwestycjach giełdowych
Ofiarą oszustwa padł też 37-letni mieszkaniec powiatu, który natrafił w internecie na reklamę inwestycyjną. Po kontakcie telefonicznym z rzekomym doradcą regularnie wpłacał pieniądze na wskazane konta, w przekonaniu, że jego oszczędności przynoszą wysokie zyski — w pewnym momencie usłyszał nawet, że jego środki urosły do 40 tysięcy dolarów. Od kwietnia do maja przelał łącznie 45 tysięcy złotych. Gdy zapytał o możliwość wypłaty, usłyszał jedynie wymijającą odpowiedź, że pieniądze "gdzieś są".
Co łączy te historie?
We wszystkich czterech przypadkach przestępcy wykorzystali ten sam schemat: presję czasu, strach o bezpieczeństwo finansowe lub zdrowie bliskiej osoby oraz zakaz kontaktowania się z kimkolwiek, kto mógłby zweryfikować prawdziwość sytuacji. Łęczyńska policja przypomina kluczowe zasady:
- Pracownik banku nigdy nie poprosi o hasło, kody BLIK, kody SMS ani PIN, nie będzie też nakłaniał do instalowania programów zdalnego dostępu ani przelewania pieniędzy na "bezpieczne konto".
- Policjanci, prokuratorzy i pracownicy sądów nigdy nie żądają przekazania gotówki jako kaucji za bliską osobę.
- Żadna prawdziwa instytucja nie prosi o pakowanie oszczędności do kopert czy reklamówek i przekazywanie ich nieznajomym "kurierom".
- Obietnica szybkiego i pewnego zysku bez ryzyka to jeden z najczęstszych sygnałów ostrzegawczych przy fałszywych inwestycjach.
Apel do naszych Czytelników
Redakcja Przeglądu Łęczyńskiego dołącza się do apelu policji o zachowanie szczególnej ostrożności. Oszuści nieustannie zmieniają swoje metody, doskonale wiedzą, jak wywołać strach, presję czasu czy fałszywe poczucie bezpieczeństwa, i celowo uderzają w naszą troskę o bliskich lub chęć poprawy sytuacji finansowej. W razie jakichkolwiek wątpliwości — nawet najmniejszych — najlepiej po prostu przerwać rozmowę i samodzielnie skontaktować się z osobą lub instytucją, która rzekomo do nas dzwoni. Nigdy nie należy przekazywać pieniędzy, danych do logowania ani kodów autoryzacyjnych nieznajomym, niezależnie od tego, jak wiarygodnie brzmi rozmówca. O każdej próbie oszustwa warto niezwłocznie poinformować najbliższą jednostkę policji lub zadzwonić pod numer alarmowy 112. Ostrożność i zdrowy sceptycyzm to dziś najlepsza tarcza przed utratą oszczędności całego życia.
Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Łęcznej
