20 maja 2026 - Sesja Rady Gminy Milejów przeszła do historii jako jedna z najbardziej burzliwych od lat. Wójt Tomasz Suryś publicznie rozliczył dyrektora flagowej szkoły w gminie, radni mówili o kompromitacji, a w tle całej awantury - dziecko, które trafiło prosto z korytarza szkolnego na stół operacyjny.
Iskrę rzuciła radna Ewa Sawic. Zaczęła od parkingu, ale szybko przeszła do rzeczy: boiska przy Szkole Podstawowej im. Stanisława Konarskiego w Milejowie są - jej zdaniem - w stanie zagrażającym zdrowiu dzieci. Dziurawe siatki, połamane zabezpieczenia bramek, kosz do koszykówki stojący bez montażu od ponad roku. Radna nie owijała w bawełnę: takie boisko nie powinno być w ogóle dopuszczone do użytku.
Ale prawdziwy ciężar jej wystąpienia miał zupełnie inny wymiar. Radna opisała wypadek, do którego doszło niedawno w szkole. Uczeń z drugiej klasy wybiegł na przerwę, zderzył się z otwieranymi drzwiami od toalety i doznał poważnego urazu - kość dosłownie wyszła na wierzch. Chłopiec trafił na operację do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Radna uznała, że wychowawca nie jest w stanie zapanować nad 27 dziećmi w jednej klasie i zażądała jej podziału.
Wójt Tomasz Suryś - który rządzi gminą Milejów od ponad dwóch dekad - nie był skłonny do ustępstw. Wyliczył wprost: jeden dodatkowy ciąg klasowy przez osiem lat to wydatek rzędu miliona złotych. Gminy na to nie stać. Przy okazji zabrał się jednak za dyrektora szkoły Andrzeja Dyczewskiego i nie szczędził mu słów krytyki.
- Mówimy o szkole, która w tym momencie jest najgorzej prowadzona w gminie. Dla mnie to kuriozum, że przez rok facet siatek na bramkach nie powiesił. To żenada i kompromitacja - grzmiał wójt. - Budżet szkoły to 5 milionów złotych. Trudno znaleźć w nim 300 złotych?
Radni zgodnie wtórowali: zapowiedzieli przyjrzenie się pracy dyrektora, powołując się na skargi, które do nich docierały. Padł też zarzut, że szkoła przepuściła szansę na rządowe pieniądze - dyrektor nie złożył wniosku o dofinansowanie remontu Orlika. Dyrektor Dyczewski tłumaczył to brakiem środków na wymagany wkład własny w budżecie szkoły. Wicewójt Grzegorz Tkaczuk zaznaczył jednak, że gdyby szkoła zdecydowała się złożyć wniosek, gmina dorzuciłaby brakujące pieniądze w trakcie procedury.
Sam dyrektor odniósł się do wypadku na korytarzu - potwierdził, że do zdarzenia doszło i że uczeń wymagał pomocy medycznej, ale zaprzeczył, by jego przebieg był tak dramatyczny, jak przedstawiła to radna.
Zapytany o demografię i problem przepełnionych klas, Dyczewski nieoczekiwanie skierował ogień krytyki w stronę rządu, zarzucając mu brak skutecznej polityki prorodzinnej i odpowiedzialność za wyludnianie wiejskich szkół.
Wójt Suryś, pytany o całą sprawę, ograniczył się do krótkiego komentarza: - Jestem wymagającym wójtem. Sprawy szkoły wyjaśnię z dyrektorem w moim gabinecie.
Temat funkcjonowania milejowskiej podstawówki z pewnością nie zniknie z agendy najbliższych posiedzeń rady gminy.
