„Szczawnica zaczyna się na SZ, tak jak szczęście”. Biegacze z Łęcznej podbili Pieniny

„Szczawnica zaczyna się na SZ, tak jak szczęście”. Biegacze z Łęcznej podbili Pieniny

ŁĘCZNA / SZCZAWNICA. Za nami weekend pełen sportowych emocji i morderczego wysiłku. Reprezentanci grupy „Łęczna biega” oraz zaprzyjaźnieni zawodnicy z regionu wzięli udział w prestiżowych zawodach Pieniny Ultra-Trail. Nasi biegacze mierzyli się nie tylko z rywalami, ale przede wszystkim z własnymi słabościami na trasach liczących od 30 do ponad 130 kilometrów.

Wymarzona pogoda, nieziemskie widoki i kumulacja pozytywnej energii – tak w skrócie można opisać warunki, jakie towarzyszyły zawodnikom w Szczawnicy. Jednak za malowniczymi krajobrazami kryły się dziesiątki tysięcy kroków w trudnym, górskim terenie.

Lekcja pokory i walka z bólem Dla wielu uczestników start w Pieninach był czymś więcej niż tylko zawodami. Rafał Wichrowski (Cyców-Biega), który debiutował w górach na dystansie 33 km, tak podsumował swój start: „Ten bieg mnie zmienił. Nauczył pokory, pokazał czym jest prawdziwy wysiłek i jak wiele potrafi wytrzymać ciało… i głowa. To była walka – ze zmęczeniem, bólem, zwątpieniem”.

Z ogromnym wyzwaniem zmierzył się Kamil Matyjaszczyk (Berserker Runner), który po pokonaniu dystansu 65 km stwierdził krótko: „Szczawnica zaczyna się na „sz” tak jak szczęście”. Choć dla laika odległe miejsca w rankingu mogą nie mieć znaczenia, dla biegaczy każdy ukończony dystans to efekt wielomiesięcznej, ciężkiej pracy.

Bohaterowie tras (według liczby kroków):

Nasi reprezentanci pokazali niesamowitą formę, pokonując dystanse, które przeliczone na kroki robią ogromne wrażenie:

  • Spiski Wędrowiec (ok. 170 tys. kroków): Dariusz Zieliński.

  • Dziki Groń (ponad 80 tys. kroków): Maciej Kołodziejczyk, Robert Kowalczyk, Kamil Matyjaszczyk oraz Marcin Rzędzian.

  • Wielka Prehyba (blisko 60 tys. kroków): Ewa Pastuszak i Marcin Wójcicki.

  • Chyża Durbaszka (ok. 32 tys. kroków): Barbara Matyjaszczyk oraz Beata Rzędzian.

Brawa należą się również Kamilowi Bakierze, którego grupa stawia za wzór i zachęca do wspierania jego charytatywnej skarbonki.

Wszystkim zawodnikom gratulujemy determinacji i woli walki. Jak sami przyznają – kto raz spróbował biegów górskich, ten zawsze do nich wraca, bo warto!